Życie na ziemi

Niebo zawsze inspirowało wiele odpowiedzi. Było, więc zapewne nieuniknione, że owi naukowcy zaczęli się zastanawiać się, czy pewne, prymitywne formy życia nie Olmy trafić na ziemię z kosmosu. Szwedzki chemik sto lat temu wysnuł hipotezę, która opanowała wyobraźnię współczesnych. Nosi ona nazwę panspermia, co oznacza wszechnasienie. Zwolennicy panspermii uważają, że w kosmosie roi się od mikroskopijnych form życia oraz, że formy te mogą podróżować we wnętrzach meteorytów lub obłokach pyłu międzygwiezdnego. Kilka z takich ziaren życia miałoby tez dotrzeć do ziemi. Czy jednak życie spadło z nieba na ziemię 3,5 miliarda lat temu? Jest to całkiem porządna hipoteza i ze wszech miar godna rozważenia, ale istnieją dwa powody, dla których przez wielu jest nieakceptowana. Pierwszym z nich jest fakt, że trudno jest znaleźć niezbite dowody na jej poparcie, a po drugie, ucieka ona przed naprawdę fascynującym problemem: jak na samym początku w garści pierwotnych atomów rozgorzało życie? Choć wielu wierzy w panspermię, to jednocześnie wierzy, że kosmos odegrał fundamentalną rolę w powstaniu życia, tyle, że w inny sposób, niż to sobie wyobrażano.
Płazy powstały z ryb. Gady zaś rozwinęły się z płazów. Przodkowie współczesnych ryb dali niegdyś początek pierwszym płazom. Ich wygląd i budowa odbiegały od wyglądu i budowy dziś żyjacy6ch ryb i płazów. Formy te dawno wygasły, a losy ich następców toczyły się różnymi drogami. Dopiero uzbrojeni w tę przestrogę możemy cofnąć się w czasie do odległej przeszłości, ściślej do dewonu, gdzie żyły już pierwotne płazy, choć jeszcze obarczone szeregiem cech właściwym ówczesnym rybom. Były to meandrowe, typowe formy przejściowe. Zwierzęta te żyły w okresie późnego dewonu na obszarze dzisiejszej Grenlandii. Ichtiostega był ogromnym płazem ogoniastym z dwoma parami pięciopalczastych kończyn. Prawdziwymi zdobywcami lądów stały się jednak te kręgowce, których rozwój przebiegał poza środowiskiem wodnym, a których skóra miała szczelną budowę. Kręgowce, które rozwiązały ten dylemat, dały początek linii ewolucyjnej gadów.
Życie nie spadło z nieba, chodzi całkiem o co innego. Gwiazdy to gigantyczne chemiczne laboratoria, a w ich wnętrzach wodór jest bezustannie przekształcany na wszystkie inne pierwiastki chemiczne, z których najważniejszym dla życia jest węgiel. Kiedy duża gwiazda umiera, wybucha i jej popioły rozpraszają się w kosmosie, a wśród tych polipów jest węgiel. Po miliardach lat węgiel, wytworzony w martwych od dawna gwiazdach staje się składnikiem każdej żywej istoty.